Na co się odważę?

Postanowiłam przestać myśleć o sobie źle. A przynajmniej przestać myśleć o sobie źle na siłę. Bo zdałam sobie sprawę z niebywałym opóźnieniem, że to jest źródło lwiej części moich lęków, stresów i spięć. W pewnym momencie wydało mi się bardzo uwalniające komunikowanie ludziom wprost boję się, nie dam rady, nie lubię siebie, nie chce mi się, mam dość, nie wytrzymam. Być może wydawało mi się, że mówiąc tak, zdejmę z siebie wszelkie oczekiwania, jakie ktoś mógłby wobec mnie mieć i sprawię, że nikt nie będzie się po mnie niczego spodziewać, ale całkiem pominęłam istotny fakt, że osobą, która stawia przede mną niebywałe wymagania na każdym niemal polu, jestem ja sama.

Co stało się, kiedy zaczęłam o sobie źle mówić, przyklejać sobie i swoim myślom etykietki, katalogować swoje braki i wyolbrzymiać lęki? Niestety – wszystkie te rzeczy zaczęły stawać się coraz bardziej realne. Namacalne. Wyrażanie tych wszystkich rzeczy, które przychodziły mi do głowy sprawiło, że zaczęły rosnąć. Zupełnie wbrew faktom.

Bo czy było prawdą, kiedy rok temu czułam się zupełnie przegrana i na zmarnowanie? No absolutnie nie! Za rogiem czekała na mnie nowa pasja i spełnienie marzeń! W istocie muszę przyznać, że całkiem dobrze jest być mną. Mam naprawdę cudownych bliskich, robię przede wszystkim to, co lubię, jestem w stanie mierzyć się z wyzwaniami, nawet jeśli sobie czasem przez nie trochę popłaczę, jestem zdrowa, materialnie niczego mi nie brakuje i jeśli chcę, potrafię wyjść do ludzi.  Jedyne, co mnie dusi, to moje myśli na własny temat.

Chciałabym się bezwarunkowo zaakceptować i polubić. Doceniać dobre rzeczy, które robię. Wyzwania, które podejmuję. Momenty, w  których wychodzę ze swojego bezpiecznego kokonu, aby powiększyć swój świat o kolejny kawałek. Chciałabym widzieć się w sposób, w jaki widzą mnie bliscy. A przede wszystkim, chcę sobie mówić, że jestem w stanie – uporać się z nowym rokiem akademickim, zaliczyć praktyki studenckie, rozwijać się, napisać licencjat, mieć przyjaciół, uczyć się szwedzkiego i za rok pisać już tutaj ze Szwecji. Chcę sobie mówić, że jestem w stanie poprowadzić ten rok w ten sposób, aby za rok pisać tekst o wrażeniach z pierwszych dni na studiach w Szwecji. Chcę zdobyć swoje zaufanie. Wierzę, dopóki jedna książka, którą czytam, odnosi się do poprzedniej, jestem gdzieś w dobrym miejscu. Być może to zbyt pochopny wniosek i nieco na wyrost, ale jestem w stanie podołać wszystkiemu, na co się odważę.

Wobec tego, na co się odważę?

  • Kochana, nie „chciałabym”, nie „chcę”, ale „jestem”, „mogę” i „będę” 🙂 Odwagi i do przodu!

  • rudawstazka.wordpress.com

    Myślę, że to „jestem w stanie podołać wszystkiemu, na co się odważę” to bardzo dobra puenta. 😀 Trzymam kciuki za powodzenie tych wszystkich planów, z takim podejściem na pewno się udadzą 😛