Dzielę się jedzeniem – wrzesień

Zapowiadałam, że będzie inaczej, prawda? Okazało się, że na zmiany w tym comiesięcznym cyklu trzeba jeszcze będzie trochę poczekać, bo wrzesień przeleciał mi tak szybko, że nawet nie zdążyłam zastanowić się, w jaki inny sposób ugryźć na blogu temat jedzenia. We wrześniu oprócz jedzenia chodziłam do pracy i na praktyki, pisałam referat, załatwiałam sprawunki i całkiem przyzwyczaiłam się to takich pracujących dni bez studiów. Dlatego troszeczkę stresuję się powrotem na zajęcia od przyszłego tygodnia. Wrzesień to także miesiąc moich urodzin i cały jego ostatni tydzień spędziłam z najbliższymi, jedząc ciasto, spacerując i ciesząc się ciepłym początkiem jesieni.


Zupełny eksperyment – sałatka ziemniaczana z brokułem i cebulką oraz domowej roboty wegańskim majonezem z oleju, mleka sojowego, octu, musztardy i przypraw.

We wrześniu królowało dyniowe curry, które jadłam od dwóch do aż czterech razy w tygodniu. Dynia hokkaido to mój numer jeden, ponieważ nie trzeba jej obierać ze skórki i szybko poddaje się obróbce termicznej 🙂

Królują też niebezpiecznie tanie (co zwiastuje koniec sezonu) figi i minimalistyczna jaglanka. Dlaczego minimalistyczna? Przez dwa lata robiłam jaglankę z mleczkiem kokosowym, a ostatnio przekonałam się to gotowania jej bez żadnych dodatków i jestem zachwycona.

Stir fry z wędzonego tofu, papryki i bakłażana z makaronem gryczanym, kiełkami, szczypiorkiem i prażonym sezamem.

Czarna komosa ryżowa z mrożonymi owocami leśnymi, bananem, cynamonem i mlekiem owsianym. Po takim śniadaniu zwykle długo nie czuję się głodna <3

Kaszka bulgur, brokuł, starty burak, cieciorka, oliwki, sos sojowy, suszone pomidory i dużo przypraw 🙂

Tutaj mój standardowy stir fry wzbogaciłam o plasterki świeżego ananasa.

A tutaj o… dynię!

Spaghetti bolognese w wersji pieczarkowej. Grzyby, oliwki i sos sojowy – możecie wyobrazić sobie, jak wiele smaku umami miał ten posiłek!

Tak przygotowuję się do praktyk. Jedna porcja śniadania w mieszkaniu, druga zapakowana, by zjeść ją w ciągu dnia. Do tego ulubiony batonik, owoc i można spróbować wytrzymać do szesnastej za biurkiem. Kaszka jaglana, domowe korzenne puree z dyni, figa i banan.

Dyniowe curry z czarnuszką, oliwkami i makaronem gryczanym.

Tutaj podobnie z jednym istotnym dodatkiem. W ramach testów do curry dodaliśmy jeszcze ugotowaną w przyprawach krajankę z białka sojowego.

Domowe maki-sushi z mango, awokado i wędzonym tofu.

Pierwsza próba przygotowania ciasta w stylu raw. Niestety okazało się, że dwa opakowania migdałów to za mało i biała masa zrobiła się zbyt twadra. Nic dziwnego – składała się głównie z oleju kokosowego i syropu z agawy. Z jednej strony teraz bardziej podziwiam ludzi, które potrafią robić genialnie kremowe nerkowniki i inne serniczki orzechowe, z drugiej – zdałam sobie sprawę z ich niesamowitej kaloryczności. Spokojnie, nie przeszkodziło mi to w zjedzeniu go ze smakiem <3

Na koniec pyszny warzywny gulasz, który przygotowała dla mnie mama, posypany wegańskim serem 🙂


Okej, to na tyle. Trzymajcie kciuki, aby udało się urozmaicić październikowe „Dzielę się jedzeniem” jakimś nowym akcentem!