Skip to content

Alfabet zdrowia psychicznego – (dobre) praktyki

Od kiedy wpisy na blogu nie pojawiają się już tak często, jestem tym bardziej wdzięczna za istnienie tej comiesięcznej, alfabetowej serii, którą już od ponad roku tworzę razem z Natalią. Po pierwsze Alfabet Zdrowia Psychicznego sprawia, że nie przestaję myśleć o blogu tak zupełnie i udaje mi się wygospodarować choć raz w miesiącu czas na to, aby stworzyć coś, co się tutaj pojawi. Po drugie, mam motywację do tego, aby tworzyć merytoryczne wpisy, porządkować wiedzę, którą zdobywam na studiach i myśleć – także o higienie swojego własnego życia i zdrowia.

No i właśnie ostatnimi czasy częściej zdarza mi się myśleć o pewnych działaniach z kategoriach higieny życia w ogóle, która w mojej opinii jest ściśle związana ze zdrowiem psychicznym. Wyłuskuję ze swojego doświadczenia te elementy, które niewielkim nakładem sił sprawiają, że łatwiej ogarnąć życie.  Postanowiłam się nimi dziś podzielić. Bez bibliografii i odniesień do badań, ale mam nadzieję, że i tak się Wam spodoba. Moim grudniowym hasłem na literę „p” są (dobre) praktyki!

Czyste naczynia

Kiedy na pierwszych dwóch latach studiów dzieliłam mieszkanie z obcymi dziewczynami, superważne było dla mnie to, aby myć, wycierać i chować wszystkie swoje naczynia natychmiast po posiłku. Wynikało to przeze wszystkim z ciągłej zajętości zlewu (bowiem koleżanki się myciem naczyń nie przejmowały wcale) i obaw przed tym, że ktoś nie uszanuje mojej własności (jestem superterytorialnym zwierzątkiem!). To oczywiście zmieniło się odkąd mieszkam sama. Okazało się, że bardzo łatwo przyzwyczaić do ustawiania stosu naczyń jakby nie było jutra. Jutro jednak jak dotąd zawsze nadchodzi, a wraz z nim potrzeba umycia całej tej wystawki. Ani to miłe, ani relaksujące, dlatego zdecydowałam się to zmienić. Wyobraźcie sobie, że ktoś zamykając kawiarnię, nie zadba o to, aby umyć wszystkie naczynia, wytrzeć blaty i wymyć sprzęty. Nie do pomyślenia! To znaczy, w jaki sposób następnego dnia ktoś miałby być w stanie sprawnie otworzyć kawiarnię i przygotować ją na przyjęcie klientów? Pomyślałam więc, że jeśli nie zrobiłabym czegoś takiego nikomu w pracy, nie powinnam robić tego samej sobie. I dlatego, choćbym była już bardzo zmęczona, poświęcam wieczorem czas, na umycie naczyń z całego dnia, wytarcie blatów, nalanie wody do filtra, przygotowanie szklanki na rano i wywieszenie ściereczki do wyschnięcia. Znam osoby, które mycia naczyń unikają jak ognia, a potem i tak muszą je umyć i poświęcają na to długie godziny, zwieszając ciężko głowę. Moje wieczorne mycie naczyń nigdy nie trwało dłużej niż 15 minut. Jestem stanie zdobyć się na taki wysiłek 🙂

Jadłospis

Od wielu, wielu miesięcy układam sobie tygodniowe jadłospisy i staram się robić zakupy na cały tydzień za jednym zamachem.  Zwykle w poniedziałek lub niedzielę siadam na chwilę z telefonem i rozpisuję notatkę z posiłkami, które będę przygotowywać przez następny tydzień. Planuję jedynie obiady, czasami także lunche. Śniadania jem codziennie podobne, dlatego na mojej liście zakupów nie może zabraknąć kaszy jaglanej, owoców, orzechów lub mleka owsianego. Na lunche jadam zwykle dodatkowe porcje, które zostały z obiadu, lub kanapki z awokado i pomidorem (jak prawdziwy millenials). Obiady dostosowuję to tego, ile czasu będę miała w ciągu dnia. Cała to procedura planowania może wydawać się zniechęcająca lub skomplikowana, ale naprawdę nie jest. Po raz kolejny – stworzenia planu i listy zakupów wokół niego nie zajmuje mi więcej niż 15 minut. Dla porównania, na Instagramie zwykle spędzam przynajmniej godzinę dziennie. Planowanie posiłków to po pierwsze frajda i rozwijanie swojego zmysłu kulinarnego, po drugie to wyłączanie potrzeby zastanawiania się, co by tu zjeść,  po trzecie – przyjemność z antycypowania pysznego dania, po czwarte lepsza kontrola wydatków na jedzenie, skoro prawie wszystkich zakupów dokonuje się jednego dnia, po piąte – to niemarnowanie jedzenia, ponieważ kupując konkretne produkty na konkretne dania, ma się pewność, że wszystko zostanie wykorzystane, a po ostatnie – ograniczenie posiłków spożywanych poza domem, które są najczęściej o wiele mniej wartościowe, niż te przygotowane od zera w domu. Sądzę, że naprawdę warto. Przy czym nie ma potrzeby ściśle trzymać się planu – nikt nie urwie nam głowy, jeśli zamienimy czwartkowy obiad z sobotnim albo zamienimy jeden produkt na inny, na który mamy w tej chwili większą ochotę.

Telefon nie śpi w sypialni, telefon nie śpi pod poduszką

To też coś, co wprowadziłam dopiero niedawno, naprawdę pomaga poprawić jakość snu. Kiedyś bardzo lubiłam przed snem zrobić rundkę po portalach społecznościowych, mailu, koncie bankowym i YouTube, jednak z oczywistych względów czułam się potem wymięta, niewyspana, miałam suche oczy. Korzystanie z telefonu przed snem i po przebudzeniu to duża pokusa, a czasami nawet rzecz nie do ominięcia (na przykład, kiedy ukochana osoba jest daleko, a przecież nie ma nic lepszego, niż dobranoc i dzień dobry od swojego ulubionego człowieka), ale warto zadbać o to, aby bodźcowanie się powiadomieniami, lajkami i newsami nie wchodziło w paradę regeneracji. Staram się, aby noc zaczynała się dla mnie w momencie, w którym odkładam telefon do kuchni. Dbam o to, aby podczas snu, nic mi nie świeciło w pokoju, aby nie było zaduchu i aby panowała w nim cisza. Rozumiem, że w sytuacji, kiedy dysponuje się jednym pokojem to wszystko może być trochę bardziej problematyczne i wymagać trochę więcej samokontroli, ale chyba dobrze zrobić to dla siebie.

Oczywiście, słowem zakończenia, muszę przyznać, że samej też zdarza mi się nie przygotować żadnego obiadu do pracy i raczyć się zapiekanką, obudzić się ze stertą naczyń do umycia lub do północy błądzić po meandrach internetu. Jednak z każdym kolejnym dniem stosowania tych dobrych praktyk jest mi coraz łatwiej. Czuję, że dbam o swoją codzienność i swój dobrostan. Czy zapewnia mi to dobre samopoczucie 24/7? Niekoniecznie, nie zawsze. Nie jest to recepta na wszystko. Ale z pewnością pozwala wykluczyć zupełnie niepotrzebne źródła stresu, zmęczenia i niezadowolenia. Zarządzając swoją codziennością warto traktować siebie, jakby się było swoim własnym rodzicem. I pomęczyć się z tymi naczyniami wieczorem ze świadomością, że jest to wyraz troski o siebie.

Jakie są Wasze (dobre) praktyki? Czy higiena życia jest dla Was istotna?
Zapraszam także na blog Natalii, gdzie znajdziecie jej alfabetowy wpis na temat perfekcjonizmu. Pięknie korespondują nam ze sobą te teksy <3

  • rudawstazka.wordpress.com

    Z takich dobrych praktyk to mi przychodzi do głowy głównie coś, co staram się robić (z różnym skutkiem, bo to piekielnie trudny, dla mnie, nawyk do wyrobienia), czyli kończenie roboty o określonej godzinie. Postanowienie, że po np. dziewiętnastej nie zajmuje się rzeczami związanymi ze studiami, korkami czy pracą jest ciężkie do wprowadzenia, ale działa niesamowicie kojąco na psychikę.

    • Ojej, planowałam wprowadzić to już półtora roku temu no i… czasem okazuje się, że niektóre rzeczy, choć jestem rannym ptaszkiem i kocham poranki, wolę robić w okolicach 21 😛

  • Ola

    Oj, też to znam, z tym myciem naczyń! Mieszkając z koleżanką na początku zawsze zmywałam je od razu, a teraz potrafię zbierać nawet kilka dni (bo do zmywarki też czasem ciężko włożyć). Ale też od tego odchodzę, bo potem się tylko denerwuję, że nie mam czym zjeść owsianki lub ukroić pomidora (i chciałam kupić więcej noży, ale się powstrzymałam). A z tym jadłospisem to chyba ratujesz mi życie, wiesz? Nigdy nie planowałam swoich posiłków z takim wyprzedzeniem, dlatego idąc na zakupy wsadzałam do koszyka składniki na te hipotetyczne obiady i kolacje, a potem kończyło się na tym, że wywalałam je do kosza, bo data przydatności już dawno minęła. A potem złość, że tyle jedzenia się marnuje. Dzięki Ci, na następne zakupy idę z listą potrzebnych rzeczy, które zdążę zjeść przed upływem terminu!

    • Bardzo się cieszę! Jest mi przemiło <3 koniecznie daj znać, jak sprawdza się u Ciebie takie planowanie posiłków!

  • Higiena snu jest i dla mnie ogromnie ważna, ale niestety, nawyk trzymania telefonu na szafce nocnej wciąż jest obecny. O ile nie mam problemu z niekorzystaniem z niego przed snem, o tyle chciałabym się pozbyć sięgania po niego zaraz po przebudzeniu. W ogóle, mieszkanie z rodzicami i siostrą jest ostatnio dla mnie jakoś wyjątkowo trudne, zwłaszcza wieczorami, gdy potrzebuję wyciszenia, a Julka włącza sobie muzykę w telewizji, sprzecza się z mamą i panuje ogólny hałas. Zaczęło mi to bardzo przeszkadzać i wpędzać w stany rozdrażnienia i niepokoju, co utrudnia mi zarówno medytację przed snem, jak i samo zasypianie…

    • Mi jest jakoś łatwiej nie sięgać po telefon rano niż wieczorem. Rano działam na pełnym automacie 😀
      Przykro to słyszeć… mam nadzieję, że znajdziesz jakiś sposób, jak na to zaradzić, trzymam kciuki! 🙂

  • Z myciem naczyń mam tak, że mieszkam w akademiku, więc nie ma zlewu i naczynia odkładam na półkę lub lodówke. Jednak na półce mam już sporo rzeczy, więc staram się myć pare razy dziennie naczynia. Z kolei gdy są na lodówce, to po prostu wygląda to dla mnie nieestetycznie. Ja z kolei mam nawyk odkladania wszystkiego na rano. Nie sądzę, że jest on dobry. Nie jestem w stanie się przemóc, aby się wykąpać wieczorem, więc robię to rano. Tak samo jest z naczyniami, czy wszelkimi rzeczami na stole. No cóż, chyba nad tym pora popracować. Rano i wieczorem też sięgam po telefon, wiec wychodzi na to, że chyba nie mam żadnej dobrej praktyki.